Groźne psy nie istnieją?

W telewizji, co jakiś czas pojawiają się przerażające informacje na temat zwierząt. Mówimy tu o bestialskich atakach na małe dzieci. Media skutecznie propagują wizerunek groźnych ras, nieprzystosowanych do wychowania w domowych warunkach. Czy psy są naprawdę tak dzikie? Wiele wskazuje na to, że problemy leżą po stronie ludzi.

Mowa tutaj o braku tresury oraz niewłaściwym doborze psa do rodziny. Małe dzieci są ciekawe świata oraz niezwykle wredne. Pies nie rozumie, że stoi przed nim zupełny malec, nieświadomy swojego zachowania. Większość agresywnych działań to zatem efekt zwyczajnej obrony przed małym agresorem. Niestety, ale dziecko nie przekaże nam rzetelnej wersji wydarzeń.

Owszem, amstaffy należą do stosunkowo temperamentnych zwierząt. Potrzebują przestrzeni oraz przede wszystkim tresury. To słowo pojawia się nie przez przypadek. Wielu właścicieli zapomina o zbawiennym efekcie szkolenia pupila. Reagowanie na polecenia to z kolei podstawa. Nie może być tak, że zwierzę słucha wyłącznie siebie.

Pomocą dydaktyczną są najczęściej elementy taktyki ,,kija oraz marchewki”. Przysmak dla psa za posłuszeństwo to coś, co kojarzy każdy. Niekiedy zwierzę jest niesforne i trudne do ułożenia. Na takie wypadki zaleca się wizytę u tresera. To specjalista o odpowiednich umiejętnościach, który ujarzmi temperament pupila.

Pamiętajmy, że tresura z wiekiem przychodzi trudniej. Dopasujmy nasze działania do bieżącego okresu życia pupila. Ułatwi to dalsze wychowanie oraz uchroni przed niechcianymi zdarzeniami.